Tak nam…

Tak nam się miłość zestarzała
Choć przecież taka niedorosła,
Chadza własnymi ścieżynami
Wśród zabłąkanych twych autostrad….

Tak nam się miłość pogubiła
Choć przecież drogę zna na pamięć,
Wychodząc z serca twego rankiem
Wciąż w moim sercu ma mieszkanie.

Tak nam się miłość osoliła
Choć jej nawyki posłodzone,
I przemoczyła i wyblakła
Wciąż świata lustrem w lewej stronie.

Tak nam się miłość wyludniła
Choć przecież ludzie są jej bliscy,
Zdarzenia liczą się podwójne
Podwójnie dla nas wciąż jest wszystkim!

Tak nam się miłość rozedrgała
Nuty i takty w jednym rzędzie,
Melodia sercem naznaczona
Choć serce jakby w poniewierce…

Tak nam się miłość zaczekała
I pozdzierała swe podeszwy,
Z szacunku do wielkości naszej
Szepcze o czasach co odeszły…

Tak nam się miłość rozpisała
Na kartach wielu kalendarzy,
Że czasem pytam sama siebie
Zdarzyło się czy o tym marzę..?

Wrosła w nas miłość korzeniami
I zapachami snu i rosy…
Szeptami dłoni, oczu, myśli
Kocham, ty kochasz nasz niedosyt…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz