Wsiadam do ostatniego wagonuPociąg spóźniony, pospieszny…Jakby echem karmionyI jakby bezgrzeszne tak grzeszny… Za szybą jak w starym kinieKorytarze znaczone,Wydeptane ścieżynyDniem i nocą tak słone… Zmęczona jestem od wiekówI stara, i zmokła, i siwa…I jakby bardziej poblakłaI wciąż do szpiku prawdziwa… Czy lubię…, ktoś głucho zapytałI odpowiedzi nie czekał..W tym wiklinowym dziurawcuSzklanka piołunu i mleka… TakCzytaj dalej „Po szynach…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Zaczarowana czekolada…
Pewna księżniczka całkiem tyciaKazała dziś mi się zachwycać,Zaczarowaną czekoladą,Która po stokroć czyni zadość… Sprawdzony patent proszę wierzyćMam ja za sobą stada przeżyćZimnych, zimniejszych, lodowatychPo których więdły wszystkie kwiaty.. Nie wierzy Pani daję słowoPrzysięgam słodko, kakaowoŻe nim ubędą choć dwa kęsyŚwiat będzie inny ciut piękniejszy A potem nie wiadomo czemuPojawi się słoiczek dżemuNa niebie o zapachuCzytaj dalej „Zaczarowana czekolada…”
Kołysanka dla Goni…
Tak urosłaś, choć ja niestrudzenieKołysankę piszę dla Ciebie…O tym, że jesteś tu razem ze mnąŻeś Ty czułym słońcem i niebem Kołysanki w przykrótkich sukienkach,Gonią tamte lata minioneI zerkają do twego lusterkaTwym widokiem onieśmielone… Przypominasz mi o złotym piaskuI o żabie w ogrodzie za domem,A ja bawiąc się kosmykiem twych włosówSzepcze…Jesteś moim Aniołem… Jeszcze tylko teCzytaj dalej „Kołysanka dla Goni…”
Tęsknoty…
Sam zbuduję drabinę do niebaZ własnych tęsknot i suszonych pragnień..Czasem czegoś więcej mi trzebaMoja własna bitwa o Anglię…. Niech na ósmym szczeblu od góryMatka poda dłoń swoim dzieciom…Zapomniała okna przysłonićW nocy czuć z tego nieba wciąż przeciąg… Na tym szczeblu niech chłopiec przysiądzie,Ten, co w piłkę chciał grać, strzelać goleMoże wtedy zasłuży na piątkęKtórej nieCzytaj dalej „Tęsknoty…”
Mój dom…
Nie żegnam się z Tobą, zostaję…To miejsce echem znaczonePo prawej stronie dwie lipyPo lewej ojcowskie skronie… Nie żegnam się z Tobą, wciąż czuję…Ramion drżące ostatkiNuty Tych, co po śladachI moje hiszpańskie bratki… Nie żegnam się z Tobą, wciąż słyszę…Pieśni na progu śpiewaneI tylko zegar się waha…Co do twej trzeciej nad ranem… Nie żegnam się zCzytaj dalej „Mój dom…”
Czy obiecałam…
Czy obiecałam tobie słońce…?I czy tak można, proszę Pana…??List piszę piórem o północyZnów będę strasznie niewyspana… Czy obiecałam krople rosyNa trawie koncert, świerszczy granie…I zanim zbudzi się słonecznośćChciałam zaprosić na śniadanie…. Czy obiecałam wiatr, co szepczeI uwertury ciut po wschodzie…Drobiny dżemu na policzkuZ czerwonym znaczkiem na twej brodzie…? A deszcz, czy o nim była mowa…???CzyCzytaj dalej „Czy obiecałam…”
Podróż zwana życiem…
W daleką podróż Cię zabiorę…Pomiędzy westchnień ludzkich szczytyNa ukwiecone marzeń poleW zenitach dobra, po zenity…. I będę się przyglądać milczącNim przy ostatnim gór wzniesieniuSpojrzysz odważnie słońcu w oczyWyszepczesz to o własnym chceniu… I podotykasz melancholiiTu o zapachu słodkich wiśni…Echo do snu przywiedzie nutyNim to najlepsze dziś się ziści… W kieszeniach poupychasz radośćOna daruję Ci żetonyNaCzytaj dalej „Podróż zwana życiem…”
Twój świat…
Twój Świat z tysiąca własnych prawd..W szkatule o kolorze snówGdzie ktoś umyślnie zgubił klucz…Na parę ładnych długach lat… Twój świat kolory inne tylko znaObrazy z tamtych dawnych dniW dorożkach podróżuje czasChoć jakby dzisiaj nieco zbladł.. Twój świat to bezimienny w polu znakOparty o przydrożny krzyżKtóremu nocą wciąż się śni…Bajka co końca wciąż jej brak… TenCzytaj dalej „Twój świat…”
W dwóch filiżankach …
Przechowam na kartkach papieruKażde troskliwe słowoTę bajkę dedykowaną,Co żyje tak kolorowo…. Nauczę serce jak nigdyPowtarzać czulsze westchnienia,Odmierzać tkliwość twych oczuW serdecznych swych świadczeniach… Opowiem dłoniom niespiesznieWersy starej piosenki,Te o zapachu dwóch tęsknotLiryczne krople Jutrzenki… Gdzieś przed południem zwyczajnieW dwóch filiżankach herbatyZaparzę dawno skrywaneNasze odległe światy… I przyobiecam choć przecieżPrzyobiecać nie sposób…Kalendarz szcześliwych zdarzeńLekarstwo na ludzkiCzytaj dalej „W dwóch filiżankach …”
A można było inaczej…?
Znów kogoś zbrakło o świcieDroga ta w jedną stronę…Już nie zapytam dlaczego…???I czy to wszystko skończone…??? Przechodziłaś we wtorekDrugą stroną chodnika,Spieszyłaś się, nawet biegłaśTwój obraz blednie, zanika .. Miałam zapytać o zdrowiePowiedzieć, że zima tak białaŻe jesteś jeszcze piękniejszaI wciąż tak doskonała… Przywodzić tamte wspomnieniaZ czasów gdy sny tuż przed świtemBrały marzenia w ramionaKarmiąc jeCzytaj dalej „A można było inaczej…?”
