Dwa światy…

Pożyczyłam twe okularyNikt tak pięknie Tuwima nie czytaPan na piętrze wydaje się staryOd tak dawna już o nic nie pyta… Pani w parku w ramionach szalaW myślach wciąż powtarza piosenkę…I ukradkiem łzy z oczu przeganiaJakbyś w dłoniach wciąż trzymał jej rękę… Dzieci lepią słońca promienieZaplatając warkocze marzeniomCzy się miłość przez osoby odmienia?Czy przypadki z naiwnościCzytaj dalej „Dwa światy…”

Pijana…

Powiedziała mi pani być może Upijając krople szampanaNikt tak życiem wciąż nie sterujePani szczęściem po prostu pijana… Powiedziała mi pani, że kiedyś…Słońce wzejdzie być może i dla nasIle czasu potrzeba zegarom?Aby biły obojgu i na raz…? Pani oczy figlarnie przymykaUkładając sny po swojemu…Tym po prawej wiecznie tęskniącymŚle telegram z łyżeczką dżemu… Tym po lewej deszczowąCzytaj dalej „Pijana…”

Dwie Siostry …

Jedna ptakiem ku słońcu się wzbijaMiędzy nieba, a ziemi oddechem,Druga morzem bezkresnym się jawiOtulając troskliwym uśmiechem… Jedna górską lawiną , potokiemDruga posklejała stroniceObie niosą słońce w kieszeniachSzepcząc swoje troski źrenicą… Jednej dłonie drżą o zachodzie…Drugą stopy niosą w oddaliJedna milczy chwaląc dzień pierwszyA tej drugiej dzień głosem się chwali…. Pierwszej wiatr skrzydła nosi w przestworzachSwymCzytaj dalej „Dwie Siostry …”

Potwory z sąsiedztwa…

Już wróciłeś, nie jesteś chory,Ze spaceru czy polowania?Kto się tobie dziś nie spodobał?Może chodził w nieładnych ubraniach…?Może mówił w obcych językachAlbo modlił się nie po TwojemuWielką krzywdę – czyś dzisiaj uczynił?Temu parszywemu bliźniemu….!!!! Trzeba szybko,  a nawet pilnieudać się do okulisty,Wzrok twój mały człowieku zawodzi,Obraz staje się wciąż bardziej mglisty!Już nie widzisz człowieka w człowiekuTylkoCzytaj dalej „Potwory z sąsiedztwa…”

Gdybyś choć raz tak poczuć umiał…

Znów przypominam się jak, co dniaJakbym traciła na wartości…Słowa jak one mało znacząBledną na stole codzienności… Wiatr o poranku też zawodzi…Tracąc po drodze drżące nuty…Tyle to mało, mniej nic prawieLos jakby senny, mgłą osnuty… Listy o niepamięci treściWrzucone do zapomnień skrzynkiMoje marzenia, koraloweMałej, tak małej wciąż dziewczynki… I echo, co na własną wiaręPrzysięgło zmienić kalendarzeKartyCzytaj dalej „Gdybyś choć raz tak poczuć umiał…”

Wczorajsza Casablanca…

Znów jakby tylko gdzieś w oddaliEcho nuciło Casablancę…Jakby się wiatr cichutko żaliłPrzysiadwszy za drewnianym gankiem… Dłonie jak usta co w pół słowaOchronić pragną wspomnień treściOfiarowują sercu nutyChcąc każdy akord tam pomieścić… Kogo przekupić? Czas czy życieZa dzień, godzinę, minut drżenieKomu wyśpiewać na rozstajuTamto i to dzisiejsze chcenie…. Muśliny tęsknot o porankuDrżące jedwabie przed wieczorem…Tyle, toCzytaj dalej „Wczorajsza Casablanca…”

Nasz czy obcy…

Bili mnie Boża Mateńko… -W dalszym ciągu nie słychać, modlą się do mnie po Polsku, tyś urodzona tu u nas? Na Dolnym czy Górnym Śląsku? Mateńko boję się bardzo, jestem z daleka od domu…Dziadek zawsze powtarzał Mateńko Boża dopomóż… Mateńko boję się bardzo, jak mogę ludzi przekonać…? Że złe to złe znaczy wszędzie w tychCzytaj dalej „Nasz czy obcy…”

Cisza jak ta…

Nie chcę wybierać z kalendarzyDni trwalszych, słodszych, bardziej drżącychNie chcę wyławiać z listy marzeńSłów ciepłych za dnia w noc łkających… Za siódmą górą, rwącą rzekąNie chcę już szukać zwiędłych wtorków…Umiłowałam twoje dłonieI każdy z końców i początków… Melodię rzewne zateskniałeNiech pozostaną w okiennicachA ja usiądę nieco bliżejChcę mym porankiem się zachwycać… Pomiędzy trawy szeptem tkliwymKtóryCzytaj dalej „Cisza jak ta…”

W dniu urodzin Maryni…

Kiedy się kończy lat dwadzieściaA później jeszcze kilka, ciut…To w sercu, w myślach, czasem w pieśniachRozlewa się Twej duszy cud….! Kiedy się kończy lat dwadzieściaNie straszne nawet wielkie zło,Własnymi dłońmi, we własnych treściachTworzy się to, o co wciąż szło… Kiedy się kończy lat dwadzieściaTo wilczy się ozywa zew,Na połoninach , na przedmieściachW twych żyłach wciążCzytaj dalej „W dniu urodzin Maryni…”

Maryni w dniu urodzin…

Kiedy się kończy lat dwadzieściaA później jeszcze kilka, ciut…To w sercu, w myślach, czasem w pieśniachRozlewa się Twej duszy cud….! Kiedy się kończy lat dwadzieściaNie straszne nawet wielkie zło,Własnymi dłońmi, we własnych treściachTworzy się to, o co wciąż szło… Kiedy się kończy lat dwadzieściaTo wilczy się ozywa zew,Na połoninach , na przedmieściachW twych żyłach wciążCzytaj dalej „Maryni w dniu urodzin…”