Wy…

Nauczyłam się waszych oczu…
Nauczyłam się waszych dłoni…
Wasze usta czytałam po zmroku
Nim się świat nad nimi pokłonił…

Przytulałam każde westchnienie
Z marzeń wciąż tworząc światła latawce
Każde inne i każde tak moje…
Gwiezdny pył w gwieździstej czapce…

Małe wielkie i wielkie tak małe…
Uśmiech, co się we łzy wciąż przemieniał..
Dni, tygodnie, lata ukradkiem
Rosły szybciej zbierając marzenia…

Ile szczęście nosi kolorów
Ile nut w każdej miłości dźwięku
Taki cud, co się liczy na dwoje…
Taki cud, co się rodzi piosenką…

Nauczyłam się waszych oczu..
Nauczyłam się waszych dłoni…
Wasze usta czytałam po zmroku
Nim się świat nad nimi pokłonił…

Przesypałam ziarenka piasku
Z drżących dłoni maleńkich dzieci
Dziś jesteście już tacy dorośli
Tacy właśni choć wciąż moi przecież…

Nie zapomnę już waszych oczu
Nie zapomnę już waszych dłoni
Wasze usta wciąż czytam po zmroku..
Czuję drżenie najmilszych mi skroni…

Czuję wciąż…
Czuję…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz