Dom mój, od lat przecieka, nie żeby od razu bardzo… Choć widać ślady człowieka…
Zielony jak lubię, bez zielonego nie byłoby Ciebie…., ale że co?
Strata niewielka…? Mylisz się, pamiętasz tego chłopca w kraciastych spodniach na szelkach…? I Kasię, Beatę, Andrzeja…pudełko całe w muszelkach…
Że wyrosłeś, żeś dziadkiem i ja dość siwawą panienką.. Szukasz lustra? Nie znajdziesz, wciąż mam od Ciebie to szkiełko…
Słodzisz? Przepraszam wciąż zapominam, nie to nie z oszczędności… To ta feralna godzina, która każe zapomnieć, drobin ulotne westchnienia… Gorąco… przepraszam, usiądź, usiądź tutaj na ganku … Od lat tu nic się nie zmienia…
Spojrzałeś, tak też pamiętam… i ona tutaj siadała… Gdybym wtedy tak czuła…, nie mogłam, byłam maleńko za mała…
Mam coś po Niej, już kwitnie Zamknij oczy pamiętaj… Czujesz jaśmin, jej dłonie Wysłuchaj, to wciąż moje święta…!
Nie ma innego miejsca, nie ma na całym świecie…. Mówisz, że nikt tak już nie chce… Zostanę jedyną na świecie…
Czy to nobilitacja…? Nie to źdźbło zeschłej trawy, nie ma w nim spolegliwości…Nie ma chęci zabawy…
Co jest…? Jest miłość. – do tych wyblakłych korzeni… A świat, świat karmi się nowym, na nowo dodając zieleni…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów