Mamo…

W przepychance życiowych słów …
Mamo brzmi najczulej tak śpiewnie…
Potok górski z milionem strug
Coś z wieczora czym serce nie blednie…

W przepychance życiowych słów
Ciepła ramion i długich warkoczy
Mamo…tyle , niewiele to wciąż..
Tak bym chciała cię wreszcie zaskoczyć…

W przepychance życiowych słów
Co o świcie czuwają, wciąż nie śpiąc…
Drogowskazem tyś miliona dróg
W Tobie trwa i przyszłość i przeszłość…

W przepychance życiowych słów
O zapachu schabowych, gulaszu
Jeden tylko wie dobry Bóg
Ile z ciebie gdy tworzysz ten nastrój…

W przepychance życiowych słów
Kolejności gubią granicę
Bo czy można bez Ciebie choć raz..
Nim się echo oduczy krzyczeć…

W przepychance życiowych słów
Gdzieś pomiędzy najczulszym westchnieniem…
Usta grzęzną w bukietach ról
Tych, co stały się tylko marzeniem…

W przepychance życiowych słów
Mamo- waży najwięcej, najjaśniej
Nie ma świata bez Ciebie i róż…
Nie ma bajek w mej wyobraźni…

Mamo, mamo ….
Mamo….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz