Ulepiona jestem…

Ulepiona jestem z mych chceń
Z płatków łez sypanych o świcie
Tyle jeszcze, tyle wciąż muszę znieść…
Aby wreszcie pokochać cię życie…

Ulepiona jestem z pytań twych…
I tej ciszy o zapachu odpowiedzi,
Czy ty widzisz w tym jakiś sens
I czy czujesz? Czy tylko mnie śledzisz…???

Ulepiona jestem z tych nut
Które wiatr ptakom oddaje
Czy ten deszcz to był jakiś cud
Czy to mgły wiły sny na rozstajach…

Ulepiona jestem z tych chwil
Co je kradnę od świtu po ciemność
Ile trosk będzie znaczył mój czas?
I czy tobie to wciąż wszystko jedno…?

Ulepiona jestem ze słów
Z wersów tych, co się karzą pytaniem
Z oczekiwań piękniejszych dróg
Tylko ile ich pozostaje…?

Ulepiona jestem i z miejsc
Co to znaczą początek i koniec
Co na progu czekają gdy
Dusza kwili, że wszystko skończone…

Ulepiona jestem ze snów
Z przyklejonym nosem do szyby
Droga mleczna to wybór czy mus
I czyj plan to że jesteś szczęśliwy?

Bukiet tych herbacianych róż
Co je los podrzucił bezgłośnie
Ulepiona jestem i już !
Tak uwielbiam to nasze przedwiośnie…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz