Zaczarowana czekolada…

Pewna księżniczka całkiem tycia
Kazała dziś mi się zachwycać,
Zaczarowaną czekoladą,
Która po stokroć czyni zadość…

Sprawdzony patent proszę wierzyć
Mam ja za sobą stada przeżyć
Zimnych, zimniejszych, lodowatych
Po których więdły wszystkie kwiaty..

Nie wierzy Pani daję słowo
Przysięgam słodko, kakaowo
Że nim ubędą choć dwa kęsy
Świat będzie inny ciut piękniejszy

A potem nie wiadomo czemu
Pojawi się słoiczek dżemu
Na niebie o zapachu marzeń
Które przysięgły się wydarzyć.

Pani nie wierzy, widzę w oczach
Czuć na odległość słony posmak,
Chwycić dziś muszę Pani rękę
Zaśpiewam moją cud piosenkę…!

Zaśpiewam dzisiaj po angielsku
Chciałaby pani kołysankę…
O kocie który mieszkał w bucie
I kazał się nazywać Jankiem?

A później mały kotek Jasio
Spotkał na drodze przyjaciela
I odtąd żyło im się łatwiej
Jeden drugiego rozweselał.

I ja mam pomysł na słoneczność
Czy mogę panią wziąć za rękę?
Proszę zaśpiewać razem ze mną
Zaczarowaną tę piosenkę…

Zaczarowaną tę piosenkę…

Dla pewnej cudnej dziewczynki, która ofiarowała mi zaczarowaną czekoladę..

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz