Kołysanka dla Goni…

Tak urosłaś, choć ja niestrudzenie
Kołysankę piszę dla Ciebie…
O tym, że jesteś tu razem ze mną
Żeś Ty czułym słońcem i niebem

Kołysanki w przykrótkich sukienkach,
Gonią tamte lata minione
I zerkają do twego lusterka
Twym widokiem onieśmielone…

Przypominasz mi o złotym piasku
I o żabie w ogrodzie za domem,
A ja bawiąc się kosmykiem twych włosów
Szepcze…
Jesteś moim Aniołem…

Jeszcze tylko te kalendarze, co wciąż chylą się czasu zegarom
Nawijają nuty dni przeszłych
Jak ty swój ulubiony makaron…

I tak pięknie marszczysz swe czoło
Na wspomnienie zdjęcia na ścianie,
Wiesz córeczko, moja najmilsza…
Czasem tylko to pozostaje…

Gdy przysiadam, a ty śpisz nad ranem
Jesteś dla mnie taka maleńka
Kołysankę piszę lat kilka
Jakbym chciała oszukać lusterka…

Twe kucyki, niesforne pamiętam
Dziś urosły piękniejsze, tak czułe
Tyle chciałam Tobie powiedzieć
Tyle jeszcze pomóc zrozumieć…

A tu świt przez okno zagląda
Czas zakończyć mą kołysankę…
Wciąż przynosisz radość dla serca…
Jesteś cudnym tematem na bajkę…

Jesteś, jesteś tu…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz