Dwie Siostry …

Jedna ptakiem ku słońcu się wzbijaMiędzy nieba, a ziemi oddechem,Druga morzem bezkresnym się jawiOtulając troskliwym uśmiechem… Jedna górską lawiną , potokiemDruga posklejała stroniceObie niosą słońce w kieszeniachSzepcząc swoje troski źrenicą… Jednej dłonie drżą o zachodzie…Drugą stopy niosą w oddaliJedna milczy chwaląc dzień pierwszyA tej drugiej dzień głosem się chwali…. Pierwszej wiatr skrzydła nosi w przestworzachSwymCzytaj dalej „Dwie Siostry …”

Potwory z sąsiedztwa…

Już wróciłeś, nie jesteś chory,Ze spaceru czy polowania?Kto się tobie dziś nie spodobał?Może chodził w nieładnych ubraniach…?Może mówił w obcych językachAlbo modlił się nie po TwojemuWielką krzywdę – czyś dzisiaj uczynił?Temu parszywemu bliźniemu….!!!! Trzeba szybko,  a nawet pilnieudać się do okulisty,Wzrok twój mały człowieku zawodzi,Obraz staje się wciąż bardziej mglisty!Już nie widzisz człowieka w człowiekuTylkoCzytaj dalej „Potwory z sąsiedztwa…”

Gdybyś choć raz tak poczuć umiał…

Znów przypominam się jak, co dniaJakbym traciła na wartości…Słowa jak one mało znacząBledną na stole codzienności… Wiatr o poranku też zawodzi…Tracąc po drodze drżące nuty…Tyle to mało, mniej nic prawieLos jakby senny, mgłą osnuty… Listy o niepamięci treściWrzucone do zapomnień skrzynkiMoje marzenia, koraloweMałej, tak małej wciąż dziewczynki… I echo, co na własną wiaręPrzysięgło zmienić kalendarzeKartyCzytaj dalej „Gdybyś choć raz tak poczuć umiał…”

Wczorajsza Casablanca…

Znów jakby tylko gdzieś w oddaliEcho nuciło Casablancę…Jakby się wiatr cichutko żaliłPrzysiadwszy za drewnianym gankiem… Dłonie jak usta co w pół słowaOchronić pragną wspomnień treściOfiarowują sercu nutyChcąc każdy akord tam pomieścić… Kogo przekupić? Czas czy życieZa dzień, godzinę, minut drżenieKomu wyśpiewać na rozstajuTamto i to dzisiejsze chcenie…. Muśliny tęsknot o porankuDrżące jedwabie przed wieczorem…Tyle, toCzytaj dalej „Wczorajsza Casablanca…”

Nasz czy obcy…

Bili mnie Boża Mateńko… A tyś nasza czy obca…?Plamili godność człowieka, mówili o Banderowcach… Nie słyszę nazbyt wyraźnie, w jakim ty płaczesz języku…?Mateńko to ja dziecię małe, mówili bękart i przykurcz… -W dalszym ciągu nie słychać, modlą się do mnie po Polsku, tyś urodzona tu u nas? Na Dolnym czy Górnym Śląsku? Mateńko boję sięCzytaj dalej „Nasz czy obcy…”

Cisza jak ta…

Nie chcę wybierać z kalendarzyDni trwalszych, słodszych, bardziej drżącychNie chcę wyławiać z listy marzeńSłów ciepłych za dnia w noc łkających… Za siódmą górą, rwącą rzekąNie chcę już szukać zwiędłych wtorków…Umiłowałam twoje dłonieI każdy z końców i początków… Melodię rzewne zateskniałeNiech pozostaną w okiennicachA ja usiądę nieco bliżejChcę mym porankiem się zachwycać… Pomiędzy trawy szeptem tkliwymKtóryCzytaj dalej „Cisza jak ta…”

W dniu urodzin Maryni…

Kiedy się kończy lat dwadzieściaA później jeszcze kilka, ciut…To w sercu, w myślach, czasem w pieśniachRozlewa się Twej duszy cud….! Kiedy się kończy lat dwadzieściaNie straszne nawet wielkie zło,Własnymi dłońmi, we własnych treściachTworzy się to, o co wciąż szło… Kiedy się kończy lat dwadzieściaTo wilczy się ozywa zew,Na połoninach , na przedmieściachW twych żyłach wciążCzytaj dalej „W dniu urodzin Maryni…”

Maryni w dniu urodzin…

Kiedy się kończy lat dwadzieściaA później jeszcze kilka, ciut…To w sercu, w myślach, czasem w pieśniachRozlewa się Twej duszy cud….! Kiedy się kończy lat dwadzieściaNie straszne nawet wielkie zło,Własnymi dłońmi, we własnych treściachTworzy się to, o co wciąż szło… Kiedy się kończy lat dwadzieściaTo wilczy się ozywa zew,Na połoninach , na przedmieściachW twych żyłach wciążCzytaj dalej „Maryni w dniu urodzin…”

Niedokończone marzenie…

Wymarzyłam sobie Ciebie w słońcu…Choć słońce bledło przy Tobie….Wymarzyłam sobie Ciebie w deszczu…W słonawych kroplach czułych powiek… Wymarzyłam sobie Ciebie pośród tysięcy traw….Nie, Ty nie byłeś źdźbłem trawy,Tyś liczył naszą miłość tak bez końca…Tak czule, tkliwie dla zabawy… Układałeś nuty codziennościZakładając kalendarzom korale…Powtarzałeś nie bój się, nie bój, jestem z Tobą!Tak doniośle, radośnie, tak zuchwale…Czytaj dalej „Niedokończone marzenie…”

Ten świt…

Czy Ty jeszcze widzisz ludzi z Twego nieba…?Czy zasłaniasz swoje oczy obłokami…?Czy pamiętasz dni, tygodnie te po ludzku …Czy tam w niebie, świt chabrowy cię omamił… Czy zaglądasz czasem w oka, na ulicę…?Gdy deszcz z nieba, bardziej mokry niż we środę…Czy naprawdę kiedy śpiewam to już krzyczę…?Może wpadniesz choć na chwilę w złą pogodę… KalendarzeCzytaj dalej „Ten świt…”