Pijana…

Powiedziała mi pani być może Upijając krople szampana
Nikt tak życiem wciąż nie steruje
Pani szczęściem po prostu pijana…

Powiedziała mi pani, że kiedyś…
Słońce wzejdzie być może i dla nas
Ile czasu potrzeba zegarom?
Aby biły obojgu i na raz…?

Pani oczy figlarnie przymyka
Układając sny po swojemu…
Tym po prawej wiecznie tęskniącym
Śle telegram z łyżeczką dżemu…

Tym po lewej deszczową piosenkę
Z listonoszem w parze do tańca.
Liczy pani kroki bezbłędnie
To był walc? Bo to nuty do walca…?

Słońce wstało zdumione przed czasem…
Choć być może miało to w planie…
Prosi panią o chwilę rozmowy
I zaprasza na wonne śniadanie….

Pani boso na trawie przed domem
Szepcze słońcu być może wierszem…
I wygrywa to swoje zielone
Z apetytem na więcej i więcej…

Pani boso na trawie przed domem
Szepcze słońcu być może wierszem…
I wygrywa to swoje zielone
Z apetytem na więcej i więcej….

Powiedziała mi pani być może
Upijając krople szampana
Nikt tak życiem wciąż nie steruje…
Pani szczęściem po prostu pijana ..

Pijana szczęściem swym …

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz