Dwa światy…

Pożyczyłam twe okulary
Nikt tak pięknie Tuwima nie czyta
Pan na piętrze wydaje się stary
Od tak dawna już o nic nie pyta…

Pani w parku w ramionach szala
W myślach wciąż powtarza piosenkę…
I ukradkiem łzy z oczu przegania
Jakbyś w dłoniach wciąż trzymał jej rękę…

Dzieci lepią słońca promienie
Zaplatając warkocze marzeniom
Czy się miłość przez osoby odmienia?
Czy przypadki z naiwności się śmieją…

Tylko stary listonosz dobrodziej
Co to sam pisze listy i czyta
Pobłażliwie kalendarz przegląda
Dobrotliwie oczy przymyka…

Mija dzień, tydzień, miesiąc, rok cały…
Kto pamięta wciąż tamto lato
Tamta pani tak głośno się śmiała…
Tamten pan był tak wdzięczny jej za to…

I mijają się chwile na wietrze
Zapomnieniu echo wtóruje…
Pożyczyłam twe okulary
Tamto wczoraj tak wiele kosztuje ..

Gubię słowa choć oczy tak bliskie
W nich melodia ta z końca świata…
Tamta pani, ten pan i muzyka
I tęsknota co żyje w dwóch światach…

Gubię słowa choć oczy tak bliskie
W nich melodia ta z końca świata…
Tamta pani, ten pan i muzyka
I tęsknota co żyje w dwóch światach…

I tęsknota ta….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz