Niedokończone marzenie…

Wymarzyłam sobie Ciebie w słońcu…
Choć słońce bledło przy Tobie….
Wymarzyłam sobie Ciebie w deszczu…
W słonawych kroplach czułych powiek…


Wymarzyłam sobie Ciebie pośród tysięcy traw….
Nie, Ty nie byłeś źdźbłem trawy,
Tyś liczył naszą miłość tak bez końca…
Tak czule, tkliwie dla zabawy…

Układałeś nuty codzienności
Zakładając kalendarzom korale…
Powtarzałeś nie bój się, nie bój, jestem z Tobą!
Tak doniośle, radośnie, tak zuchwale…

Kwiaty rzuciłeś pod me stopy
Szepcząc od wtorku do niedzieli…
Jesteś, Ty jesteś moim szczęściem !!
I nic , nic tego nigdy nie zmieni…

Wędrowaleś górskimi ścierzynami
Trzymając mocno moje dłonie,
Ukradkiem na mnie zerkałeś…
Gładziłeś czule me skronie…

Nie było jednego słowa…,
Że sam odejdziesz z tej ziemi…
Nie pożegnałeś się tutaj…
Ni z tamtej niebiańskiej przestrzeni…

Tak wiem most znalazłeś
Ten na wspak odwrócony
Po jednej stronie Ty będziesz
Po drugiej miejsce dla mnie…
Dla mnie Twej kochanej żony…

Będziemy się tam spotykać
Gdy z nieba zejdziesz na chwilę
Ja usiądę tuż obok ,                                                     I wyślę do Ciebie motyle…

I nie pozwolisz, tak czuję
By dzień szarością się zdarzył
Obiecałeś i jesteś,
Jesteś każdym z mych marzeń….

Każdym z niedokończonych marzeń mych…

Pamięci Piotra Tiede

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz