Ten świt…

Czy Ty jeszcze widzisz ludzi z Twego nieba…?
Czy zasłaniasz swoje oczy obłokami…?
Czy pamiętasz dni, tygodnie te po ludzku …
Czy tam w niebie, świt chabrowy cię omamił…

Czy zaglądasz czasem w oka, na ulicę…?
Gdy deszcz z nieba, bardziej mokry niż we środę…
Czy naprawdę kiedy śpiewam to już krzyczę…?
Może wpadniesz choć na chwilę w złą pogodę…

Kalendarze są po słowie tylko z Tobą
Moje wlecze się od świtu bez pamięci…
Kiedy pytam o tę lepszą mą pogodę
Choć twych oczu już nie widzę wiem, że kręcisz…

Tu na ziemi okiennice rozmarzone
Powtarzają tamte nuty, twoje dźwięki…
Wciąż pamiętam słowa wielkie na mym progu
Że i wilk zajadać będzie z mojej ręki…

Znów wakacje czas podróży wielkiej laby
Plecak snuje opowieści w jedną stronę
Czasem wiara tak zielono w siebie wierzy…
Zapomina, co przez życie zakończone…

Odliczanki dziś smakują jak brzoskwinie
Szkoda czasu gdzieś z obłoków podpowiadasz…
Czas nie stanie, po swojemu wartko płynie…
Gdyby jeszcze wierzby chciały opowiadać…

Czy Ty jeszcze widzisz ludzi z tego nieba…
Czy zasłaniasz swoje oczy obłokami…
Czy pamiętasz dni tygodnie te po ludzku
Czy tam w niebie, świt chabrowy cię omamił…

Czy ten świt, ten świt….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz