Obiecałeś mi…

Obiecałeś mi zwykły dzień, taki w którym śni się leniwie
W którym sny nie wierzą bo, same czują, że nie są prawdziwe…

Obiecałeś mi, czule tak, że nie będę już żebrać o słońce,
Rzucisz czasem promienie dwa, jak dwie kropki tej małej biedronce…

I mówiłeś przez wiatr i przez deszcz,
Przez te fale, co w naszym Bałtyku…
Że to koniec, że cisza trwa
I że szczęście drepcze po cichu…

Dałeś chwilę, no może dwie
I na własność chmury na niebie,
I ten czas, figlarny tak, jakby miał ochronić w potrzebie…

Dwie melodie po jednej na czas
W którym serce zaczęło przeciekać,
Ktoś już pisał na pierwszy znak
Tamto wciąż tak blisko człowieka…

I pożółkłą talią twych kart, dziś zacząłeś pasjans układać
Czy za mało te burze burz
Jeszcze deszcz zaprosiłeś by padał…

Obiecałeś mi zwykły dzień, taki w którym śni się leniwie,
W którym sny nie wierzą bo, same czują że nie są prawdziwe…

Obiecałeś mi…

A przecież obiecałeś mi…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz