Tuż za oknem śni piosenka nieskończona Jakby chciała zostać dłużej na tym miejscu Ile czasu upłynęło od spotkania Ile posiwiało naszych wspólnych tęsknot.
I ten chłopak, co w błękicie oczy maczał. Jakby wyszedł znów o świcie do swej pracy… Tyle razy obiecywał,i wciąż wracał Choć po latach jakby wolniej, ciut inaczej.
Ta dziewczyna o zielonych mglistych oczach…, Co do zmierzchu wciąż czekała na swym progu… Dalej czeka, a jej serce w takt kołacze Opowieści takie rzewne, miłe Bogu…
Tylko dłonie zaplecione w uwerturę… Mylą środę z zaczekanym dawno piątkiem Zapach trawy, co wciąż dzieli się spojrzeniem… Miast się skończyć, wciąż odradza się początkiem…
I nie sposób pozamieniać tamtych treści.. Ani śladów, ani mgieł, tamtego czucia… Tylko serce ciągle w stanie jest pomieścić Niecierpliwie przechowując swe uczucia…
Zapytałeś mnie o świcie, czy nie nudno… I czy mogę kochać każdy z naszych wtorków Tak żarliwie gładzisz włosy na mych skroniach… I tak patrzysz i tak patrzysz od początku…
Zapytałeś mnie o świcie, czy nie nudno… I czy mogę kochać każdy z naszych wtorków Tak żarliwie gładzisz włosy na mych skroniach… I tak patrzysz i tak patrzysz od początku…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów