Testament z końca świata..

I niech się słowa moje staną
Szelestem śladów tu na ziemi,
Nuty niech płaczą po swojemu
Zanim sekundy świt odmieni…

I niech na drodze do Smolnicy
Zakwitną kwiaty polnej troski,
Tam na kamieniu bladym, podłym,
Mgły odszukują świt beztroski…

Czy można było żyć inaczej
Lekko przyglądać się obłokom..?
Pewnie i można nic nie znaczyć
Wciąż poklepując święty spokój…

Dzieciom niech śnią się wciąż landrynki,
W kolorach tęczy najpiękniejszych,
A kiedy łzy…
Niech łzy nie kapią,
Serce otuli stado wierszy…

Dzień niech się kończy o zachodzie,
A zachód w brzoskwiniowej szacie,
Niech opowiada o miłości
O tym, że można przecież wciąż inaczej…

Świerszcze niech Chopinowskie takty,
Echem powtórzą dnia każdego,
Że był, że żył , że chciał odpocząć…
Naiwnie bronił wciąż od złego…

I raz podeptał obietnicę,
Tą wyśpiewaną dawno temu,
Że nie odchodzę kiedy trzeba…
Choć trzeba odejść, Bóg wie czemu….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz