Na sto serdecznych par…

Wczoraj w Kiełpinie wielki bal
Taki na sto serdecznych par
Taki co nutą wspomnień drży
Co chwyta gwiazdy pięknych chwil…!

Pamiętasz , mówi Matka Mu…
Jak w krótkich spodniach w gałęziach bzu,
Raniłeś kolana na drugiej bazie
Piłka, pistolet stada twych marzeń….!

Szelest Twej sukni oddech zapiera
Lata na powrót liczę od zera,
Wózek i lalek chyba ze sto…
Tato zaśpiewaj, a jak to szło…??

Urodzić się trzeba Wychowawcą
Wciąż tkwić na straży i dbać o nastrój,
Słuchać szelestów, tych bezszelestnych…
Pozwolić tworzyć wyższe rejestry…

Budować, rujnować, rany ocierać
Plaster zakładać i nie wybierać!
Walczyć jak lew o każde oczy,
Aby świt Dziecka już nie zaskoczył…

A kiedy przyjdzie rozłąki czas
Pochować dni i serca tak….
Aby nie były nigdy samotne
Słońce zamówić przy każdym oknie….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz