Na końcu świata…

Na końcu świata jest wiśniowo
Sady twych myśli karczowane
Kiełkują własną, czułą drogą
Czują się jakby dotykane…

Na końcu świata tańczą trawy
Para za parą beztalencia
Nikt już nie stoi, czas kulawy
Szuka mieszkania do wynajęcia…

Na końcu świata stada treści
Ważą się same od początku
To co nie mieści się w powieści
Żyje wciąż w serca krwawym wątku…

Na końcu świata chłodniej bywa
Gdzieś na zmurszałej desce mruczek
Im więcej czuje tym przegrywa
Koniec z początkiem tracą wątek…

Na końcu świata zimną wodą
Skrzy się odbicie wielu żali
Żali się żal że wciąż za drogo
Dal, jakby chroni się od żali…

Na końcu świata cisza śpiewa
Rozstania głaszczą dróg rostaje
Ptak inwalida niemo kwili
Poniewierając co zostaje…

A Ty?
Wreszcie rozpalasz swe ognisko
Na progu stajesz tak zuchwały
Wielkości nikną, mając wszystko…
Wszystko, małością pozostaje ..

Zdjęcie wł.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz