Nieme cuda…

Cuda rodzą się nieme, gdzieś przed szóstą nad ranem
Tulą do serca twą ziemię i usta drżące kochane.
Cuda powstają z niczego, nie trzeba im złota, kamieni
Żywią się rosą i łzami i światłem gdy świt je odmieni…

Cuda są sierotami, pragną ludzi i dłoni
I ust i oczu najczulszych i ciebie byś w końcu je bronił…Cuda bez domu bywają, adres bardzo przechodni
Czasem spoczną tuż obok, Gdy jesteś ich bardzo głodny….

Cuda nie pachną wciąż blichtrem
Są ludzkim czułym westchnieniem
W swej szlachetności najczulsze
Złotawe słońca promieniem…

Cuda senne bywają, gdy życie zabiera poduszkę
Śnią na jawie sny szczodre, pijąc kakao wciąż duszkiem
Często spoźnione gawędy wyciągają z kieszeni
Miłość im drogi zaplana, te z butelkowej zieleni…

I jeszcze tak na dokładkę, ślą telegramy do ludzi
Muszelki ze szczęścia poszumem i radość co w sercu się budzi… Klaszczą gdy gwiazdy spadają, szepcząc marzenia spełnione
Dla Ciebie dla Mnie i dla Niej
O Tobie o mnie i o Niej..

Autor zdjęcia Gonia Druszcz

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz