Matka od życia…

Przy Twoich stopach gołębie
Nie, nie że jakoś to będzie…!
Oczy na życia drabinie
Czekają… że zle, to złe wnet odpłynie…!!!

Usta w kącikach drżące
Wyłącznie wiedzące, dające
Pomadka chwil najtrudniejszych
Nie umiem już słów ani wierszy…

Na ławce cuda przysiadły
Przed majestatem pobladłe
Wiatrem kłoniły się nisko
Czując że dom ich tak blisko…

Przyglądam się słucham i milczę
Jakby świt na kolana
Kazał upadać w tej chwili
Gdy Matka , tak czuwa zbolała…

Filigranowa sylwetka, Choć świat trzyma w swych dłoniach
Napisy w duszy przestrzeniach
Że Ona, że teraz wreszcie już Ona …!!

I świat usprawiedliwia ciężarny
I zegar wciąż oszukuje
Płaci w diamentach słonawych
I czuje i żyje i czuje…!!

Oddaj Panie, Kobiecie
Tej co tu z gołębiami,
Światło dnia codziennego
I duszy najczulszy aksamit..

Zdjęcie Ich💚🌿

Z dedykacją dla Pani Joanny Totoń

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz