Miraż…

Tak nam się tylko wydawało…
Czasem ,za bardzo, nie wystarczy…
Kilka, to wciąż jest nazbyt mało
Z tarczą, choć przeświadczenie nie wystarczy…!

Wciąż więcej żalu niż radości
Płaczesz, gdy inni cię witają,
Ironii zegar zbladł z małości
Odbiera niemą, drżącą żałość…

Przegrany liczy krople deszczu
Te co bezpańskie wiatr porywa,
Nicość panoszy się bezczelnie. W dzienniku pustki nie ubywa.

Słowa im więcej, mniej chcą znaczyć We mgle unoszą, co zostało…
Na piątej stronie zrozumienie
Choć stronic w książce brakowało…

Kalendarz wiecznej niepogody
Na stałe związał serce, oczy
Czy podczas deszczu gwiazda spada…?
Tak bardzo, bardzo późno w nocy…???

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz