Kłamstwo. ..

I co się nagle z nimi stało
On prawie nosił ją na rękach
A jej wciąż życia było mało,
Tego co śmieje się w piosenkach..

Wiatrem kołysał wciąż jej dłonie
Prostował szepty zawiłości,
O świcie kradł promienie słońca
Wzruszenie wciąż u siebie gościł…

Chopin przez uchylone okna wpadał,
Muskał zaspane sny nad ranem
W głos opowiadał o miłości
Do kawy wlewał co niechciane….l

Biegł do niej nawet będąc obok. Tulił już dawno utulone,
I tak odpychał to co chłodne
Na progu sadząc swe zielone…

W jej oczach zawsze – bardziej żyło…
Pomieszkiwało przy kominku,
Coś malowało, coś gubiło
Na środku kamiennego rynku…

Dni alfabetem wypełnione
Wciąż rozpychały się uroczo. Chowała skrzętnie to co lśniło
I tak się śmiała biegnąc boso…

A dziś zupełnie od niechcenia
Dni pogubiły czułe słowa
O świcie nie ma już Chopina
Zmierzch wszystkie gwiazdy gdzieś pochował…

Czuję w powietrzu zapach kłamstwa
Choć rosłam z prawdą wciąż u boku
Mówisz, że kłamią dzisiaj wszyscy
Ty pielęgnujesz własny spokój….

Wiatr ten staruszek oniemiały
Osusza łzy, na litość boską.
I tylko żal ten ociemniały
Planuje dni wciąż tak beztrosko…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz