Zrodzone sedno …

Nie umiem nacieszyć się Tobą
To taki koncert poruszeń…
Gdzieś w tle nokturn Chopina
A obok blisko dwie dusze….

Głos w gardle tamuje sylaby
Wszystko co wciąż we mnie kwili
Czekałam długo na Ciebie
Choć znany mi zapach tej chwili…

Cisza za mnie spowiada
Wszystkie te lata nasze.,
Usiądę obok jak zawsze
Myśli swe wytłumaczę….

Piszemy listy do siebie
Utkane z obrazów i dźwięku
Gdzieś serce pękło na jawie
I nam też serce gdzieś pękło…

Zbieram śpiewne promile
One tulą codzienność,
Słowa zbytkiem kraszone
W źrenicach rodzi się sedno …

Z dedykacją dla Grażyny Dzionek🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz