Szczęściem pijana…

Spakuję resztki pachnące, Tobą, domem i snami…
Wyruszę w daleką podróż, tę która duszę tak mami…
Pośród znajomych ścieżyn, odszukam tę zapomnianą,
By wciąż nie było jej smutno, by czuła się nadal kochaną…

Daleko nam czasem, choć blisko, i ludzie są choć ich nie ma…
I dłonie pragną wciąż bardziej, tego własnego nieba ..
Odszukam skrawek po skrawku i oddam tym zaczekanym,
Niech już przestaną zawodzić skrywane zakrętów plany …

A kiedy zmęczona podróżą, odnajdę miejsce na ziemi
To będzie to moja Smolnica, tam serce w butelkowej zieleni,
Otuli się wspomnieniami, nucąc starawą piosenkę,
Koniecznie wraz z ramionami, pragnąc zieleni wciąż więcej…

I choćbym chciała uciekać ,wychodzić o zmroku zbolała,
I biec i trochę uciekać, gubiąc marzenia w łzach cała .
To nie ma progu na ziemi, by wciąż zapalał latarnie
By teskniąc zaczynał od zera, karmił i pragnął bezkarnie…

I jeśli sił mi wystarczy wyjmę zeszyt i pióro,
Zapiszę resztki gwieździste, zupełnie na przekór cenzurą,
Litery bez właściciela, łaszą się do mych dłoni,
I oczu nieco pobladłych i rozedrganych wciąż skroni….
Melodię w trawach odnajdę, ona dedykowana
Godziny, minuty, sekundy i dzień zacznę szczęściem pijana…

Zdjęcie wł.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz