W drewnianej chatce…

W drewnianej chatce pod lasem
Miłość usiadła na progu
Jakby już zapomniana
Na przekór ludziom i Bogu….

Drzwi przymknięte otwiera
Nieśmiała , nikt jej nie prosi,
Zmęczona wieczną tułaczką
Niosąca na plecach niedosyt…

Izba skromna, zszarzała
Stół, cztery krzesła i okno
I dach, co dobrym wciąż myślom
Poprzysiągł, nigdy nie moknąć…

Echo dosiadło się prędko
I wiatr i leśne ostępy
Chcące miłość przejednać
Mówiące że trud jej jest świętym ..!

Miłość głowę uniosła,
Zajrzała w oczy odstępom,
Mówicie, wciąż o świętości…
A czymże, ono, to święto…??

Czy jest coś bardziej świętego
Niż miłość co nuci pacierze…?
I Tym co w nic już nie wierzą
Oddaje wiarę w ofierze…

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz