Rozprawy z echem…

Raz jeszcze z tryliona powodów
Dotykam źdźbła morskiej trawy…. Czy ona morska czy ludzka
A los, czy dla niej łaskawy??

Wiatr drogowskaz najczulszy
Przyjaciel od słońca i deszczu,
Ten który pierwszy przychodzi
Zostaje, nie bojąc się przeszkód…

Jesteś, zapytam ponownie..
Oczu twoich nie słyszę,
Nie drżą struny najczulsze
Nie tańczą , nie chcą usłyszeć…

A może jesteś, tuż obok
Przeciągam światło do zmierzchu
Liczę polne kamienie
Te, co się w sercu nie zmieszczą…

Tańczę na tęczy wierzchołku
Kolory zgrabnie układam,
Milczę własnym pisaniem…
Z echem o życiu rozprawiam…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz