I nigdy nie zapomnę…

Wyrosłam w kraju gdzie serce
Śpiewało wciąż łanom żyta
A kiedy i ono krwawiło
Człowiek pomagał, nie pytał …

Wyrosłam w kraju na progu
Gdzie tęskno do ludzi wciąż było
Gdzie oczy i dusza człowiecza
Uczyły co znaczy miłość…!

I nagle ludzi już nie ma
Ni serca, ni dłoni kochanych…???
A ślady wiatr porozrywał
Zostały sączące się rany…

Oczy straciły korzenie
Dusza gdzieś odleciała,
Cienie zostały tuż obok
I hasła martwego ciała ..

Kalendarz nie chce pomieścić
Dni co nieludzkie bywają
Pieśni w drżącej swej treści
Miast dawać, wciąż odbierają…

Uczymy że dla mnie i moje…!
A cudze nam obojętne…?
Hasła zimne , błyszczące
Święte dziś jakby przeklęte….!

Dokonujemy wyborów
Wybory dzisiaj przed nami….
Nienawiść chcemy hodować…???
Czy wspomnieć czym serce się karmi….

Zdjęcie wł.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz