Nadeńki żar…

Jak mam się modlić dziś do Ciebie,
Jak wołać abyś mnie usłyszał?
Ona jest słońcem, swojskim chlebem
Muzyką którą walczy z ciszą ..

Jak opowiadać to, co było
Jak jutra pragnąć po omacku?
Czy Ty mnie jeszcze Boże słyszysz
Daj Dziecku siłę, dobry nastrój!!!!!

A może Matko, Ty od Boga
Albo Mateńko od nas wszystkich,
Zerkniesz na Dziecko w nim jest trwoga
Stada płonących czułych myśli…

Wietrze żyjący w dwóch krainach
Wspomoż błagania, sny i słowa,
Uwolnij Dziecko od cierpienia
Niech Nadia będzie wreszcie zdrowa!

Drzewa przydrożne, ludzki lesie
Liście, gałezie, mchy, porosty,
Czas dla was bywa szorstkim jeszcze
Wspomożcie przyjściem nowej wiosny….!

Kamienie polne, łez zbieracze
Wypłaczcie litość tego świata,
Ona za wszystkim w myślach płacze
Ześlijcie zdrowie, co umacnia…!

I ludzkie oczy, dłonie czułe
Które w potrzebie nie prożnują
Nieście melodię Tej Kruszyny
Niech wszyscy Nadię dziś poczują…!!!

Echo bezdźwięczne, chłodne, drżące
Przypomnij sobie śmiech Dziecięcy,
Nie pozwól milczeć o Nadeńce
Daj siłę, co ogrzeje serce….!!!

Dla Nadii Totoń, niech Tobie będzie na zdrowie

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz