List do Mateńki niebieskiej…

List piszę do Ciebie Mateńko
Lecz wybacz, że tylko myślami
Sercem poruszam me dłonie
Choć ono tak bardzo dziś krwawi….

Tak mi jest tęskno do Mamy
Ty wiesz, że tuluć się lubię
Dopomóż mi czuła Mateńko
Niech sił swych ostatnich nie zgubię.

Spójrz w me oczy strapione
I wspomnij na swego syna
Wołam do Ciebie ja dziecię
Nadia maleńka dziewczyna…

Tak wiele jeszcze nie umiem
Widziałam wciąż jeszcze za mało,
Korytarz, zimny szpitalny
Na którym me szczęście zostało…

Tam u Ciebie w błękitach
Tęcza i złote polany,
A ja chcę ramion najczulszych
Mej najkochańszej mamy….

Uwielbiam jej czułe łaskotki
Tak głośno się wtedy śmiejemy,
Pomóż nam Matko niebieska
Pozostać tutaj na ziemi…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz