Modlitwa dla Nadii

Podtytuł: Zima przyszła za wcześnie…

Modlę się dzisiaj za Ciebie
Kruszyną własnego chleba
Oddechem swym niepokornym,
Cząstką zblakłego nieba…

Modlę się Nadiu jak umiem
Choć gromy posyłam dla losu
Nie zgadzam się na dzień taki
Co kradnie dziecięcy spokój .!!!!

Rozrywam myśli wilgotne
Układam wonne pacierze,
I w sercu czuję że ufam
Choć myślą już własnym nie wierzę…!!!

I na kolanach znów błagam
Każdego dnia po omacku
Wyrywam z siebie pragnienia
Drżące jak Ty mój dzieciaku ..

Jak mam utulić Twe oczy
Którym wciąż niedorastam,
Kto tu dzieckiem jest Niusiu?
Kto nauczycielem do diaska ..?!

Ja terminuję u Ciebie
Od Ciebie uczę się życia,
Modlitwa…? Sama już nie wiem
Tyś nauką co wita …

Świt kroplami rosy
Jak cząstką życia pięknego,
Skrzy podając nadzieję
Dla dziecka tak mi bliskiego…

Unoszę oczy ku niebu
I krzyk mój myśli rozdziera,
Nadiu nauczycielu
Ucz mnie życia od teraz ..!

I znów łzy i modlitwa
I Ty na fotografii,
Jesteś światłem tak wielkim
Naucz mnie, bo nie potrafię…

I twoje słowa: Cioteczko,
To się wszystko ogarnie…
I ciepło Twoich źrenic
Tworzące Niusiną Narnię…

A tam Twe jednorożce
Prawie wszystkie różowe,
I Ty i my razem z Tobą
I życie do życia gotowe…

Zdjęcie z zasobów Joanny Totoń

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz