Listy niechciane…

Tak sobie myślę Panie Boże
Cóż mi dziś przyjdzie po twych listach..?
W treści mniej więcej i być może…
A Ty człowieku się domyślaj…

Ciężkie powieki me podpieram,
Wiatr twój wciąż wieje w mym kierunku,
Tak odnajduje źrenic sedno
Wiodąc zmartwienia jak po sznurku…

Że niby mniej mam oczekiwać…?
Gasić pragnienia w swej ciemności,
A ja wciąż pragnę w światłocieciach
Zapraszać dłonie twoje w gości…

Mam ziarna maku z piaskiem mieszać…?
A mnie się marzą chwile cudne,
Te z butelkowym tłem mych marzeń,
Co budzą miłość, gdzieś w południe…

Na przekór wzniosę toast życia
Niech się dziś święci poświęcone!
A to wyklęte niech natychmiast
Przejdzie po pasach w prawą stronę…!

I jeszcze strumień nut serdecznych
Niech ciszy wzroku nie dopuszcza,
Lubię gdy miłość w duszy trzeszczy
Wrażliwość serce wciąż porusza…

Więc nie pisz listów poleconych
Wybór niech zmienia adresata,
Tango uskrzydla nieznajomych
A ja nauczę się dziś latać….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz