Jak ….

Zabrałeś mi Przyjaciela
Zabrałeś dzień razem z nocą,
I słowa i nuty zabrałeś
I całe w tym świecie złoto!

Zabrałeś długie godziny
I w sieni nasze rozprawy,
Przekomarzanki z Danusią,
Takie dla wspólnej zabawy.

Zabrałeś Żonie dziś Męża
Synowi Ojca ukradłeś,
Wnukom już nie zaśpiewa
Wszystko z żalu pobladłe…

Wczoraj na zawsze zostanie
I słowa i Łzy Twe Andrzeju
Nie można Ciebie tak oddać
Nasz i mój Przyjacielu

Zostało ich jedenaście,
Sieroty bez Twojej gitary,
I nigdy i Zawsze i z Tobą
Na wiarę i nie do wiary…!!!

Dzwoniłam do Ciebie od rana
Cholerne te telefony
Nie działają gdy trzeba
Gdy człowiek słów Twoich spragniony!

Pod jaki numer zadzwonić
By z Tobą ponownie się witać…
Pod jaki numer zadzwonić…???
Kogo o numer zapytać…..???????

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz