Nie liczy się… Pamięci Andrzeja Ładowskiego

Bez Ciebie dzień się nie liczy
I noc trywialną się staje,
Wiatr podłością skowyczy
Wychodząc na obce rozstaje…

Ślepnę bez Ciebie Andrzeju
I dźwięku za dnia już nie słyszę,
Czekam tak po maleńku
Byś przerwał nieludzką tę ciszę…!

Boję się czegoś zapomnieć
Słowa na powrót układam,
Gesty przytulam za dwoje,
Mroczna ta maskarada…

Od wczoraj wieki minęły
I świat się skończył o świcie
I Ty zapomniałeś powiedzieć
Co będzie lekarstwem na życie…

Miało być Ciebie na setki
Na trzysta lat może dłużej,
Gdzie ten kalendarz daleki
I z nim herbaciane me róże…?

Gitara łzami zalana
Chłopaku z Pragi jedyny,
Odwróć dni, może lata
Zadzwoń z niebiańskiej krainy….

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz