Z końca świata…

Wstałam o czwartej nad ranem
Dwa dni jak Ciebie tu nie ma
Co się zmieniło? Ma starość,
Szukać już jej nie potrzeba…

List mam do Ciebie napisać
Dwa dni opisać bez Ciebie
Ile to dwa dni Andrzeju…???
Ile, bo sama już nie wiem…

Za oknem mojego szpitala
Ludzie, ptaki i drzewa
I tylko niebo tak krwiste
Krwiste jak tylko potrzeba!

Rozlała się krew na błękicie
I żal i łzy i tęsknoty
A może to struny gitary
Tylko ja wciąż nie wiem o tym…

Słyszałam Ciebie Andrzeju
Grzesiu do mnie zadzwonił,
Głos Twój był taki bliski,
I oczy i usta i skronie…

Patrycja, dziecko kochane
Ona tak tęskni za Tobą,
Wiesz, wszystko co wcześniej mowiłeś
Ona powtarza tuż obok…

Dwa dni długie jak życie
A może bezduszne jak lata…
Dwa dni zimne okrutnie,
Dwa dni, te z końca naszego świata…

Za każdą z Tobą minutę, Andrzejowi Ładowskiemu….

Zdjęcie wł.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz