Gdzie jesteś…???

Marny ten święty spokój..
I świt i zmierzch bez nadziei,
I dźwięk z Twojego nagrania
Też jakby ktoś dziś podmienił….

Na mapie gwieździstych spotkań
Miałeś swoją Weronę,
Mediolan i Barcelonę
A teraz wszystko skończone …

Słowa wciąż niepokornie
Wędrują do Ciebie z daleka,
Szukaj miejsca i dla nich
Zabierz w podróż, nie zwlekaj….

To nic, że wciąż bez biletu
Biorę to wszystko na siebie,
Czas nie znosi kupletow
A tam? Jak w Twoim niebie…???

Cicho grasz, Przyjacielu..
Ciszej niż zwykle grywałeś,
Zabrakło dla ziemi biletów?
Czy nagłośnienie tak stare …???

Zagraj mi z sobą w sprzeczności
Że nie odchodzisz gdy trzeba,
Że tam, przyszedłeś w gości
I wracać na zimę Ci trzeba…!!!

Zagraj o wielkiej tęsknocie
O tym jak bardzo żałujesz,
Że tam może i pięknie
Lecz Tobie wciąż ziemia smakuje….

Na stole pozostawiłeś
Listę spraw najpilniejszych,
Pierwsza, druga, trzydziesta…
I stada sierot, mych wierszy….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz