Prywatny Anioł Stróż…

Wiesz, zainspirowała mnie Twoja Wnuczka Patrycja….

Od spraw beznadziejnie zmęczonych,
Od łez i drżących dłoni
Od nut, co tulą serce
Od świtu, co w poniewierce ..
Od wtorku i od środy
Od życiowej swobody…

Od przytulanek wielkich
Od szkła i od butelki ..
Od stóp i od twych dłoni
Od żalu co łzy roni
Od zaklinaczy świata
Od ojca i od brata
Od pragowskich przecinków
Od zgiełku i od szynku
Od strun i od gitary
Od tego co nie do wiary

Od podnoszenia upadłych
Od słońc struchlałych, pobladłych
Od przyjaźni wielkiej

I od trzymania za rękę
Od sputnika na zdrowie
Od tego o czym nikt się nie dowie… I od papierosów palenia Rzucania, tak od niechcenia. I od śpiewu wielkiego, niepodobnie pięknego!

I tylko nie od tęsknoty
Wiesz Andrzeju wszak o tym
Że z tęsknotą przegrywasz
Walka to nieuczciwa
Odległa, mglista, zbolała
I warta, bo właśnie powstała
Byśmy nie zapomnieli
KIM BYŁEŚ, KIM JESTEŚ
CO DAŁEŚ…
Aniele, Życiowo, wciąż doskonały …!!!

Andrzejowi Ładowskiemu 💔

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz