W ostatnią drogę… Andrzejowi Ładowskiemu🌿

Nie odprowadzę Ciebie dzisiaj
Choć jestem bardzo blisko Ciebie,
W podróż od łez i zwiędłych oczu,
Stukonny orszak Cię powiezie..

Cisza Twych kroków nieprzekupna,
Milczy uparta wciąż gitara,
Marną ta podróż, Twa ostatnia
Choć wielka wciąż, to jednak mała…

Po bruku zaciągnięte zgliszcza.
Tego, co żarzyć się wciąż chciało,
Miałeś pozostać, nie odchodzić
Mało wciąż Ciebie, wciąż mi mało…!

Słowa przestały dziś oddychać
Wstrząśnięte, blade me sieroty!
Skomlą swym życiem na rozstajach
Nie czując co przedtem, co potem …

Chcę byś usłyszał tu na ziemi
Nim trafisz do Boskiej krainy
Że honor dla mnie to jest wielki
Gdyś słowa zmieniał w Swe piosenki!

Niech Cię prowadzi tam do nieba
Ma pamięć w Tobie i me serce
Tyle dobrego tu stworzyłeś
Twórz i tam jeszcze dużo więcej!

Nie nadążyłam tu za Tobą
Jesteś przede mną, tam u Pana
Weź mego serca okruszynę
Nie będę tu na ziemi sama….

Będziesz mi zawsze starszym Bratem
Tym, co od złego zawsze bronił,
Tym co malował sny na ziemi
Tym który łzy, tak czułe ronił …

I przyszła zima tak podstępnie
Zmroziła nasze kalendarze
Tyle się miało zdarzyć jeszcze
Tyle w podpisie z Tobą w parze …

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz