Zadość…

Dobrze że zimno i zima
Łzy mrożą się u podstawy,
I tylko Anieli świetują
Dajesz im tyle zabawy …

Żal i tęsknoty na spółkę
Mieszkają w jednej izdebce
A może to nie jest mieszkanie
A z bólu łkające wciąż serce…?

To co zamknięte otwieram
Niech śnieg me troski pobiegli
Gdzieś w sierocej krainie
Zabrakło butelkowej zieleni…

Przez mrozy i niepogodę
Na liniach wciąż zakłócenia
Telefon ogłuchł do reszty
A reszta też od niechcenia ..

Wiara co dzień zgłasza sprzeciw
Nie wierząc za grosz temu śwatu,
Litanię tworząc od nowa
Zadość czyniąc zaświatom…

Dedykowany Andrzejowi Ładowskiemu

Dla Ciebie

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz