Bijące dzwony…

Dziś dzwony biły dla Ciebie
Na wieży Twego kościoła,
I świat zamilkł minutą
Gdy Proboszcz do ludzi zawołał!

Bez Ciebie dni coraz więcej
Choć snu, wciąż nam ubywa
A Ty śpisz w swoim niebie…??
Gdy ziemia tak głośno Cię wzywa…??

Serc królu- chór ofiarował
Dla Ciebie, wyśpiewał te słowa,
Ludzie tęsknią za Tobą
W twym Glinojecku żałoba…!

Roni łzy Cecyliada,
Ewa w kościele czytała…
Ktoś szeptał żalu żałością
Szkoda, naszego sąsiada…

Ile serc oszronionych,
Ile łez zapłakanych,
Człowieku niezastąpiony,
Mój Przyjacielu kochany….

Dziś w Glinojecku odbyła się Msza Święta za duszę Śp. Andrzeja Ładowskiego

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz