Pamiętaj proszę…

Śnieg spadł w ludzkiej krainie
A tam u Ciebie Nadeńko…?
Ciepło Ci w rączki dziecino
Masz tam jakieś futerko….?

Jaka pora u Ciebie
Słońce duszy dotyka…?
Pewnie oczu Twych heban
Na strunach dziadkowych pomyka ..

Nie bój się moja maleńka
Masz przy sobie dwa serca Cztery dłonie w zapasie
Będą doglądać i zerkać …

Kiedy do snu się ułożysz
Pod głowę wsuń gwiazdy złote,
Oświetlą myśli najczulsze
Wzbudzą wielką ochotę…

A kiedy słońce o świcie
Będzie figle swe płatać
Baw się Niusiu ze słońcem
Niech ono nauczy Cię latać….

A kiedy zupełnie przypadkiem
Szarość zajrzy przez szpary
Wołaj dziadków na pomoc
Niech czynią tam swoje czary…!

Nie tęsknij bardzo Kruszyno,
Tam czas płynie inaczej,
Nim łza urodzi się, płynąc
Będziesz nas mogła zobaczyć….

Dedykowany Nadii Totoń

Zdjęcie z zasobów Joanny Totoń

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz