I niech nie marzą o spokoju…

Telegram przyszedł od Pana
Zbiórka tuż przed północą,
Niusiu, nie będziesz tu sama
Zmień nasze myśli w Twe złoto…!

Zegary przestały oddychać
Apel to przecież rzecz świeta!
I Ty się pokornie stawiłaś
23:33- będziemy zawsze pamiętać….!!!

Dostałaś wielkie zadanie
OGARNĄĆ masz dusze maleńkie,
Te, które wciąż przeciekają
Bo właśnie pękło im serce…

Te, co tutaj na ziemi
Zostawiły tak wiele,
Mamę, Tatę, Rodzeństwo
O nich wciąż śnią Przyjaciele…

Tam na stole Piotrowym
Biały papier i kredki
Narysuj wszystko co kochasz
Nauczycielu serdeczny….!

Każdego dnia tuż o świcie
Zakładaj skrzydła do lotu,
Trenuj tam z dzieciakami
Wyłącz im Święty ich spokój….!

Niech niebo ma tam za swoje,
Skoro Was wszystkich zwołało!
Niech drży we własnych posadach
A Wam niech wciąż będzie mało!

Twoja drużyna najlepsza
W niej samo życie różowe!
Stada twych jednorożców
Do biegu są już gotowe.

Niech pasą się na polanach
W tych niebiańskich zachwytach
A Ty Dziecino Kochana
Żyj Tam i z Panem dzień witaj …!!!

Pamięć Nadii Totoń 💔

Zdjęcie z zasobów Joanny Totoń 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz