Przywykłeś…

Przywykłeś do końca świata…
A mnie w dalszym ciągu drżą ręce,
Pod powiekami lawina
I serce co w wiecznej rozterce…

Przywykłeś do końca świata…
Nuty zakładasz na skronie,
A mnie potwornie jest zimno
Choć serce wypalił ogień….

Przywykłeś do końca świata…
A ja wciąż drapię bez końca
Całe dni , całe lata
I myśl w tęsknocie tak żrąca…

Przywykłeś do końca świata…
A ja się z Tobą nie zgadzam!
Po co, po co to wszystko…?
Odwieczna ta maskarada….?

Przywykłeś do końca świata …
A ja mam znowu gorączkę,
Daruj mi chwile bez duszy
Daruj to, co milczące…

Przywykłeś do końca świata…
A ja, cóż ja, znów niczyja…
Ktoś ogień rozpalił na ziemi
Komuś zatarła się chwila…

Przywykłeś do końca świata
A ja nie umiem i nie chcę!
Stwórz rejestr własnej bliskości,
Otul mnie czułym rejestrem…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz