Jeszcze raz…

Raz mi jeszcze o Niej opowiedz
Wsuń pomiędzy gesty twe słowa,
Ona tańczyć niech będzie na deszczu
A ja biegnąc parasol jej podam..

Mówisz o Niej, że oczy ma piękne
Zatopione w chwilach minionych,
Taki dobry materiał na książkę
Lub litanię do sił niestrudzonych…

Podpowiadasz, że śmiała się żyjąc
Głaszcze stada cudzych żałości,
Szkoda, że nigdy Jej nie spotkałem
Tak bym chętnie zaprosił ją w gości….

Czasem głowę zadzieram ku górze
Tak zupełnie na przekór nieskromnie,
Mógłbym wtedy się modlić, jak myślisz?
Albo modlić się i myśleć wciąż o niej…??

Jesteś dzisiaj dziwnie spokojna…?
Już nie taszczysz żalu na plecach…
Rozmawiałaś z kimś, może o Niej…?
Kto Ci pomogł zdjąć tak cieżki plecak….?

Słyszysz…


Szelest skrzydeł dociera z oddali…
Nadia troski zabrała do nieba….
Chciała nas przed bólem ocalic
Nakarmiła nas kruszyną chleba ..

W dniu pożegnania z Tobą Niusiu…🌿

Zdjęcie z zasobów Joanny Totoń 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz