Jeszcze…

Pytasz, co u mnie mój miły…?
Bez zmian, choć może i bielej
Nic, okryło się żalem
Prawie w dwunastą niedzielę….

Że dość…? Że inni, że tamci…!
Kogo mam wskazać mój Boże
Żal wciąż do żalu podobny,
Choć w nieskończoność nie może…

Ile w twym wzroku pogardy
A ile politowania,
Znaczone wciąż twoje karty
Choć ty się losem zasłaniasz…

Jest jeszcze ta kategoria
Co zerka przez ramię uparcie,
Śni o pobladłych lusterkach
Ważąc złe już na starcie…

Potwory na żer swój wychodzą
Przeglądając stronice,
Jeszcze żyje, uparta….
Choć mówi, że zjadła swe życie…

Autor zdjęcia Gonia Druszcz

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz