Głucha kolęda…

Na próżno wciąż wyczekuję
Głosów dziecięcych z oddali,
I strun i twego śpiewania
Co świat miał cały ocalić…

Dla kogo Bóg się dziś rodzi?
A komu odebrał już wszystko?
Tak boli, zupełnie bezdźwięcznie,
Ach życie, ty marny artysto….

Tylko prawda ugrzezła
W kolędzie co mówi o ciszy,
Cicha noc, dwie koszule
I łez których nikt nie usłyszy…

Biały obrus się śnieży
Bijąc po oczach jak trzeba,
Puste miejsce przy stole
Trzech mi takich potrzeba….

Lulajże serce pobladłe
Lulaj niech sen ból zabierze,
Klęczeć każesz mi Panie
A ja już w kolana nie wierzę….

Niech zabrzmią głuche kolędy
W nich serce wyrwane na wieki
Nie mam już płakać, powiadasz
Ból wychodzi na przeciw….

Na niebie nie szukam gwiazdy
Ja trzech potrzebuję o zmroku Głosu, oczu i ramion
I prawdy z zeszłego roku….

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz