Płaczątko…

Płaczątko, tak dziś mówisz o mnie
Jakbym zgubiła ważne sprawy,
Jakby się serce trawom plotło,
Jakby szukało nut jaskrawych…

Już zatopiły się słów brzegi
Gdzieś to wczorajsze skrzy się wielce,
I serce tłucze się niemrawe
Choć po co komu takie serce…!

Pomiędzy igły me westchnienia
Hamują wciąż piętami losu
A ja tak proszę najpokorniej
Byś nie pozwolił nic tu popsuć…

Uczyć się nie chcę i nie umiem!
Głuche to wszystko co zostało,
Pazerna jestem na wczorajsze
Tego co było, wciąż mi mało…

I prawie wszystko me rozumiesz…
Więc skąd kalosze pełne wody?
Przecieka dzień dawno nie pierwszy..
Drugi i trzeci wciąż zawodzi…

Zdjęcie wł. zrobione u Liliany Kąkol w galerii Selva

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz