Szeptem marzenia otwieram…

Szeptem marzenia otwieram…
Na palcach jak snu baletnice
Oceanem pachnące
Tkliwe, słonawe życie…

Policzyć za dnia już nie umiem
Ni rąk, ni oczu kochanych
Echo blade czy bledsze ?
Maluje życiowe ściany…

Słowa, co oczy spuściły
Nie mogąc utrzymać spojrzenia
Łatają cienie na sercu
Gdy czas nie zmienił, co zmienia…

W powietrzu unosi się stałość
Wciąż niewidoczna śmiertelnie,
Płomienie troski, co zgasły
I jedno na wpół ślepe chcenie….

I tylko tkliwy atrament
Z miłości żyjący przeszłością,
Dotyka kartki papieru
Z odwieczną, niezmienną czułością….

Autor zdjęć: Agata Przybyła

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz