Na pożegnanie dla Amelki…

Za dnia nie widzę Twoich oczu
Choć dziś gdy głowę swą zadzieram
Na niebie błyszczy Boży promień
Ten który z oczu, Twych wyzierał…

Chmury przesuwasz paluszkami
Jak na tablecie swe piosenki
Podziel się z nami Twą radością
Twój uśmiech wciąż był taki dzielny…

Amelciu uważaj Tam na Siebie
Niech twój bielutki samochodzik
Wiedzie Twą duszę wprost do nieba
Kieruj się światłem co nadchodzi…

Smakuj niebiańskie naleśniki
A kiedy wreszcie się spotkamy
Powiedz że mamy były lepsze
Tak mają wszystkie ziemskie mamy…

Przytulę Ciebie tak najczulej
W mym sercu swoje masz mieszkanie
Kocham Cię moja najmilejsza
I już na zawsze tak zostanie…

Zdjęcie z zasobów Mamy Amelki🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz