Wciąż Pani smutne wiersze pisze…

Wciąż pani smutne wiersze pisze
W kałużach każe się przeglądać
A wiatr tak pięknie dni kołysze
Gdy nikt o świcie nie urąga…

Gwarancja siedmiu lat lusterka
Nie obejmuje rys na sercu
Można pogubić kalendarze
Przysięgi spalić innowierców…

Niech pani zerknie od niechcenia
Na prawo wśród polnych kamieni
Tam wciąż nieśmiało dni kiełkują
By świat radością się zielenił…

A pani swoje, po staremu…
Wyławia gwiazdy z mgieł pajęczych
Wzrok dopisuje należycie
Odnalazł żal co w bólu jęczy….

Wciąż pani smutne wiersze pisze
W kałużach każe się przeglądać
A wiatr tak pięknie dni kołysze
Gdy nikt o świcie nie urąga

Pani wciąż mało, proszę pani
Tańczyć na deszczu o północy
Proszę zaczekać nim świt wspomni
Kto mu tak śmiało spojrzał w oczy…

Szanowna pani bardzo proszę
Więcej umiaru choć dwa deka
Tamci być może zaczekani
Choć i na panią szczęście czeka …

Proszę wciąż pisać o miłości
Słońce wysuszy łez kałuże
Radość przykleić do swych dłoni
By być szcześliwą jak najdłużej…

I tylko czasem dla umiaru
W pochmurne dni i zimne noce
Zapisać smętne szare wersy
By móc je tulić duszy kocem..

Pani wciąż mało, proszę pani
Tańczyć na deszczu o północy…?
Proszę zaczekać nim świt wspomni
Kto mu tak śmiało spojrzał w oczy…

Pani wciąż mało, proszę pani
Tańczyć na deszczu o północy
Proszę zaczekać nim świt wspomni
Kto mu tak śmiało spojrzał w oczy…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz