Zza firanki…

Siedzi w swej dziurze myszka szara
Której się jawa miesza ze snem
W swe nienawiści pooblekana
Schizofreniczny wciąż czuje zew…

Smolisty wywar ochoczo piastuje
Wlewając podłość w niejeden kąt,
Czego nie dotknie, wszystko zmarnuje
Wciąż jej za mało, na dłoniach krew…

Kiedy donosi w podskokach bieży,
Wszystko co innych marzy się jej,
Już prawie umie w nicości swe wierzy
Choć błąd za błędem ciągnie za łeb…

Kręci się, szarpie włosy wyrywa
Tupie nóżkami nierówno tak….
Głupiutka na stałe i nieprawdziwa …
Dopomóż Panie, szczęścia jej brak…

Wciąż bez skrupułów ludzi opluwa
Podłości swej ślini piekielny znak
Piekło zadziwia i rozczula
Bezmiaru miara zaprasza do Sevres…

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz